Bo na Kubie mieszkają też biali ludzie…

Czasem zdarza mi się rozmawiać z osobami, które pytają mnie czy na Kubie są też biali ludzie…albo pytają, czy na wyspie mówi się po kubańsku. Pewnie czytając te zdania oplułeś monitor. Ale z drugiej strony spójrz na to z innej perspektywy. To nie do końca ignorancja osób…warto pomyśleć o tym, jak kreuje się obraz państwa kubańskiego w Polsce.  Pierwsze pytanie, jakie należałoby postawić takim osobom, to: “skąd masz takie informacje?”.

Warto też jest spojrzeć na polskie reklamy o Kubie…co przychodzi Ci do głowy myśląc o Kubie? Co widzisz na plakatach znanych biur podróży? Czy od razu nie pojawia Ci się w głowie Mulatka z kolczykami w uszach i z koszem owoców na głowie? Albo siedząca na bujanym krześle Kubanka z cygarem w ustach? A jak oglądasz spoty reklamowe o Kubie, to nie widzisz czarnoskórych tańczących kobiet? Albo pięknych amerykańskich aut z ciemnoskórym kierowcą w kapeluszu?

Zatem to nie do końca brak wiedzy Polaka powoduje powstanie takich pytań, ale w dużej mierze sposób, w jaki zostaje przedstawiona Kuba. Egzotyzacja życia kubańskiego sprawia, że później Polak jadąc na Kubę oczekuje świetnie tańczących Kubańczyków na ulicy. Są tacy Polacy, którzy przyjeżdżają z Kuby…i są zawiedzeni, bo przecież wszyscy na Kubie mieli tańczyć salsę, a muzyka miała im grać nawet do snu. Są też i tacy, którzy podczas wyjazdu dostrzegają efekt metysażu kulturowego na wyspie i zadają sobie pytanie, jak to możliwe, że na tak niewielkiej przestrzeni w ciągu kilku stuleci pojawiło się tyyyyle nacji, wynikiem czego było powstanie tak barwnego społeczeństwa. Są też i tacy, którzy widzą białego mieszkańca Kuby i mówią: “a ten to taki nie-kubański”.

A to istnieje typ-kanon-kubańskości?

Historia formowania się i kreowania narodu kubańskiego pokazuje, że Kubańczyk ma trochę z Europejczyka, Afrykanina czy nawet Azjaty…że są tacy Kubańczycy, co kochają taniec i salsę, ale są i tacy, którzy robią tatuaże i słuchają rocka. Są tacy Kubańczycy, co dniami i nocami słuchają muzyki, ale są i tacy, którzy kochają ciszę i spokój, czytając już trzeci tom “Władcy pierścieni”.

 

 

 

 

 

 

 

 

Tekst: Magdalena Woźnikiewicz 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *