Wszystkie zajęcia Yoirysa Manuela – recenzja książki

Kilka słów o książce Adama Kwaśnego, pt. „Wszystkie zajęcia Yoirysa Manuela” 

Coraz więcej pozycji książkowych, o tematyce kubańskiej, pojawia się ostatnio w polskich księgarniach. Zostały już wydane książki, które omawiają politykę tego kraju, czy też opisują wspomnienia z podróży naszych rodaków po karaibskiej wyspie. Książka Adama Kwaśnego, to zbiór opowieści o Kubańczykach i ich życiu, mimo, że napisana przez „Yumę”, jest wynikiem jego wnikliwych obserwacji. Dlaczego? Od razu po przeczytaniu książki można wywnioskować, że autor musiał mieszkać wśród Kubańczyków, aby tak świetnie ukazać czytelnikom kulturę kubańską. Musiał mieć bez wąptienia wiele cierpliwości podczas poznawania elementów kultury, dzięki czemu, mógł jak najlepiej zrozumieć otaczający go świat. Książka zawiera informacje, których nikt nie mógłby zdobyć w ciągu jednego wyjazdu na dwutygodniową wycieczkę. Mowa o elementach kultury, trudnych do zrozumienia dla obcokrajowców, takich, jak religie o afrykańskich korzeniach. O tyle ten temat jest trudny, że, ta część kultury, jest najgorzej udokumentowana. Wiele wierzeń, praktyk czy modlitw przekazywano z ust do ust, poczynając od afrykańskich przodków. Ta sama forma przekazu istnieje po dziś dzień. Zatem, Adam Kwaśny musiał poświęcić wiele swojej uwagi, aby zrozumieć te elementy kultury i później, w rzetelny sposób, przekazać je czytelnikowi.

Książka zawiera szereg zabiegów językowych, dzięki czemu trzyma czytelnika w napięciu. Nie brakuje również namiętnych momentów, które w najmniej oczekiwanych chwilach przeobrażają się w zabawne sytuacje. Jednym z moich ulubionych fragmentów książki jest scena w kuchni: „Nigdy nie zapomnę niezwykłej sceny miłosnej, której stałem się mimowolnym świadkiem, gdy o czwartej nad ranem wszedłem do kuchni, by napić się wody, i zobaczyłem Tanię klęczącą przed ogromnym półnagim Nemesiem, niewątpliwie jednym z najbardziej dorodnych samców na ulicy Simona Bolivara. Nemesio stękał i z wysiłkiem unosił stopy, a Tania wkładała mu skarpetki. Wyjaśnił mi potem, że cierpli na silne bóle kręgosłupa i nie może się schylać.”

Innym ciekawym zabiegiem, jest połączenie tekstu z typowo kubańskimi wyrażeniami, które od razu są tłumaczone. W ten sposób, czytelnik może lepiej zrozumieć obyczaje panujące na Kubie, czy też słowa używane na wyspie. Przykład znajdziemy tutaj: „Rafael gra na bębnach podczas santeryjskich uroczystości zwanych bembé. W jego szybkich dłoniach równie dobrze brzmi dwumembranowy bęben batá, jak częściej używany w Trinidadzie bęben conga.”

W krótkich zdaniach, pojawia się mnóstwo informacji, przybliżajacych i pomagających zrozumieć dany rytuał: „W dniu święta boga Elegua, 13 czerwca, od rana sąsiedzi znosili do świątyni torty, ciastka, miód i lekkie wino oraz wszelakie owoce, za którymi bóg przepada.”, czy też: „(…) Przypomina o dniu, w którym mały farandulero czy też potężny Brat Konia sprowadził deszcz. – Kto to jest farandulero? – Taki, co lubi tańczyć i szwendać się. -Aha”.

Pomimo, że autor książki skupia się głównie na uwidocznieniu elementu kultury, jakim są religie o afrykańskich korzeniach, wspominając o rytuałach czy znakach widocznych w danej wierze, to każdej z tych opowieści, towarzyszy autentyczność w opisie wyspy. Adamowi Kwaśnemu, doskonale udało się przelać życie Kubańczyków na kartki papieru, w dodatku, w języku, gdzie nie pojawiają się „tildes españolas ”, co, zapewne, było trudniejsze. W ten sposób, autor książki podważa, kreujące się stereotypy, że Kuba jest państwem katolickim, czy też ateistycznym. W każdej z tych opowieści widać duchowość Kubańczyków, to, że nie są obojętni na otaczające ich znaki i to, że są przesądni. Dzięki tej książce, możemy poznać o wiele więcej, niż piękny opis przyrody Kuby, po prostu poznajemy jej głębię, do której tak ciężko dotrzeć. 

Tekst: Magdalena Woźnikiewicz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *